Z miłością bywa różnie. Zdarza się, że nim pokochamy musimy przywyknąć, nabrać przekonania, na wstępie się zaprzyjaźnić, bywa też, że miłość jest nam dana z urodzenia i wpisana w nasz byt z góry, bywa też tak, że nas obezwładnia, rzuca na kolana, determinuje nasze jestestwo w jednej chwili i nie pozwala myśleć o niczym poza przedmiotem swego pożądania. Wszystkie te miłości są piękne, ja dziś pozwolę sobie na lekko ekshibicjonistyczny opis pewnej historii miłosnej, która zawładnęła moim życiem bez reszty ubiegłego lata.
Wakacyjne miłości potrafią nieźle namieszać w życiorysie, wiadomo. Z późniejszym obiektem mojego uwielbienia zapoznała mnie Amber, przyznam, że trzeba było mnie swatać, wszak ów do pewnego momentu mijałam zupełnie beznamiętnie, ignorując, nie zaszczycając choćby jednym spojrzeniem. Któregoś dnia przyszło nam stanąć twarzą w twarz, konfrontacja ta obudziła mą ciekawość na tyle, że zarządziłam małe randez vouz przy kolacji i to był ten moment!!! Stało się! Uczucie nieskończonego uwielbienia wybuchło we mnie z siłą tak ogromną, że w kolejnych dniach moja wyobraźnia stała się ograniczona jedną dominującą myślą - kwiat cukinii widziałam wszędzie, chciałam być z nim przy każdym posiłku, szybko zapoznałam go z rodziną i ze znajomymi - wszyscy go polubili, wiedziałam jednak, że wspólne, beztroskie bytowanie skończy się wraz z sezonem. Wspominam mój zeszłoroczny romans dlatego, że właśnie cukinia zaczęła kwitnąć i wraz z pierwszymi dostępnymi w sprzedaży kwiatami obudzona została we mnie ta sama namiętność, która mną targała ubiegłego lata. Całe szczęście mamy czas na wspólne szleństwa do końca września.
W Polsce kwiaty cukinii są mało popularne, zdaję sobie z tego sprawę, warto pytać o nie bezpośrednio u prodcentów warzyw, bo w dużych sklepach próżno ich szukać. Poza zeszłorocznym przepisem, który był gwiazdą na niejednym grillu i imprezie u mnie w domu, poszukam w tym roku innych pomysłów na kwiaty, Włosi znają ich przecież całe mnóśtwo. Dziś postawiłam na spontaniczną, ale bardzo pyszną improwizację. Sami rozumiecie, gdy widzicie się po dłuższej przerwie z obiektem swej nieskończonej tęsknoty nie ma czasu na kalkluacje, liczenie, odmierzanie - człowiek od razu przystępuje do rzeczy. Stała się więc rolada. Cudowna, malownicza, przepyszna i pełna cukiniowych kwiatów!
W Polsce kwiaty cukinii są mało popularne, zdaję sobie z tego sprawę, warto pytać o nie bezpośrednio u prodcentów warzyw, bo w dużych sklepach próżno ich szukać. Poza zeszłorocznym przepisem, który był gwiazdą na niejednym grillu i imprezie u mnie w domu, poszukam w tym roku innych pomysłów na kwiaty, Włosi znają ich przecież całe mnóśtwo. Dziś postawiłam na spontaniczną, ale bardzo pyszną improwizację. Sami rozumiecie, gdy widzicie się po dłuższej przerwie z obiektem swej nieskończonej tęsknoty nie ma czasu na kalkluacje, liczenie, odmierzanie - człowiek od razu przystępuje do rzeczy. Stała się więc rolada. Cudowna, malownicza, przepyszna i pełna cukiniowych kwiatów!
składniki:
2 spore cukinie,
pół opakowania koziego twarożku naturalnego - 100 g,
małe opakowanie ricotty,
garść płatków migdałowych,
garść bazylii,
4 kwiaty cukinii - u mnie egzemplarze męskie z mini cukinkami,
6 pomidorów suszonych z zalewy,
sól
Jest szałowa!!! Namawiam Was na ten romans z kwiatami :)
Cukinie myjemy i kroimy w plastry o grubości 0,5 cm. Układamy je na patelni grillowej delikatnie potraktowanej oliwą i czekamy aż z grillowanej strony pojawią się wyraźne prążki, wówczas powtarzamy czynność z drugiej strony. Odkładamy do wystygnięcia i bierzemy się za przygotowanie farszu. Kwiaty cukinii wraz z mini cukinkami kroimy bardzo drobno, podobnie traktujemy bazylię i pomidory z zalewy (w moim przypadku żałując ogromnie, że nie są to pomidory własnej produkcji, zrobione w zbyt małej ilości ubiegłej jesieni...) Krajankę kwiatowo-warzywną łączymy z serami, solą i płatkami migdałów, po czym mieszamy z namaszczeniem, by składniki się ładnie rozeszły.
Przygotowujemy arkusz pergaminu na którym układamy w szeregu ugrillowane plastry cukinii, następnie wykładamy na nie całość farszu i zawijamy, dociskając do rolady arkusz papieru. W takim pakunku solidnie ściśniętą roladę należy pozostawić w lodówce na około 3 godziny. Po tym czasie będzie dostatecznie zwarta by ją pokroić i zaserwować w formie ukwieconej przystawki.



















