poniedziałek, 1 grudnia 2014

zielone ruskie - wyrwane z kontekstu


Chomiś po nocnym maratonie zakopuje się głęboko pod ściółką w swojej klatce, nad łebkiem tworzy nasyp z trocin, a potem godzinami odpoczywa, wychodzi tylko po to aby coś przekąsić albo dać się wyprzytulać dwunożnym domownikom. Latem i wczesną jesienią zasypiał w pozycjach dowolnych na stanowiskach nieosłoniętych, eksponowanych, a teraz kuli się w gnieździe, przykrywa ze wszystkich stron. Patrzę na to maleństwo i muszę przyznać, że nieźle to sobie wykombinowało - z miłą chęcią bym poszła w jego ślady (wyłączając maraton).
...Wymościć sobie łóżko nieskończoną ilością puchowych poduszek, obwarować stosami książek, zaparzyć Earl Greya w wiadrze najlepiej, spod kołdry wyłazić tylko na okoliczność przygotowanego przez innych posiłku i tak przeczekać chłody, ale by było cudnie! Na tydzień przed Gwiazdką obudziłby mnie z tego zimowego półsnu Michael Bolton  albo George Michael - byłabym wypoczęta, nasycona lekturą, błogo połechtana nicnierobieniem i chętna do roboty. Nie wiem jak będzie w istocie, bo zamiast zainspirowana chomisiem okopać się w sypialni robię wprawkę przed grudniowym wyrabianiem pierogów i uszek. Już chce mi się lepić więc lepię, czasu na nicnierobienie jakoś znaleźć nie mogę, a może raczej nie potrafię…
Poniższe pierogi jedynie kolor mają rewolucyjny, wnętrze jest banalne, bo ruskie. Gdy powiedziałam dzieciom, że dziś serwuję wiosenne pierogi postukały się w czoło, że matka przypuszczalnie straciła resztki rozumu  "okej, okej - pierogi nie są wiosenne wcale, jedynie kolor mają zielony" - sprostowałam.
Dobrze im ze śmietaną i koperkiem, polecam jako element jesienno-zimowej chromoterapii.



Przepis na szpinakowe ciasto pierogowe pochodzi z książki Magdy Gessler "Smaczna Polska"



składniki dla 4-5 osób:

dwie solidne garści szpinaku świeżego,
1/2 kg mąki,
2 jajka szczęśliwe,
kilka łyżek ciepłej wody do uzyskania właściwej konsystencji ciasta,
odrobina soli,

200 g sera białego półtłustego, 
200 g ugotowanych w mundurkach ziemniaków (sypkie będą lepsze od kleistych),
duża cebula, 
łyżka masła,
sól, 
pieprz,
kwaśna śmietana, 
koperek 

Zaczynamy od zmiksowania w malakserze umytego szpinaku, potem dorzucamy resztę składników, wodę pozostawiając na koniec. Gdy malakser pracuje przez górny otwór dolewamy jej tyle by ciasto miało jednolitą, dość zwartą konsystencję. Nie trzeba by odpoczęło, z miejsca można uformować z niego kulę, następnie placek i zacząć wykrawanie kółek.

Farsz do ruskich każdy robi wedle uznania. Ja mieszam ugotowane ziemniaki i ser 1:1, zwyczajowo dodaję także majeranek, którego w zielonych pierogach poskąpiłam bo kłóciłby mi się z wierzchnim koperkiem. Wystarczyły sól i pieprz, no i nieodzowna, delikatnie podduszona cebulka. Szpinak wchodzący w skład ciasta nie miał niemal żadnego wpływu na smak, za to na uciechy wizualne jak najbardziej. Pierogi gotowałam w  osolonej wodzie przez 2 minuty od wypłynięcia, po wyłożeniu na talerz polałam kwaśną śmietaną i posypałam koperkiem. 

36 komentarzy:

  1. Oj wygladają pięknie i do tego tak wiosennie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. …bo to są pierogi wyrwane z kontekstu, ale tylko pozornie - ich wnętrze jest całkiem zimowe, tylko powłoka wiosenna :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Zachwycająca jest intensywność tej szpinakowej zieleni, smak klasyczny ruski, bez zmian :)

      Usuń
  3. U mnie też pierogowo, lepię, zamykam smaki wigilijne próżniowo, chowam w czeluściach zamrażarki i marzę o czasie otulenia sie książkami , jak mięciutkim pledem i leniuchować aż do nowego roku.
    A Twoje zielone pierogi mają smak nadziei na mój plan.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba zacznę od ciasteczek, pierniczków, bo potem trzeba je będzie jeszcze ozdobić - zawsze dzieciom trochę to zajmuje. Potem będę pierogować i mrozić jak Ty, już jakiś czas temu wyleczyłam się z robienia wszystkiego na ostatnią chwilę, skutkowało to marnym nastrojem w dniu Wigilii. Dobrze, że zmądrzałam. Powodzenia w planach!

      Usuń
  4. Pierogi oględnie! Smacznie u Ciebie i bardzo pracowicie, więc czas szybciej mija i tylko patrzeć aż wiosna zawita :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ale najpierw czekamy na biały śnieg, po świętach może już przyjść wiosna - nie obrażę się wcale. pa!

      Usuń
  5. Pięknie moim ulubionym pierogom w zielonym ubranku.:)
    A ja się zagrzebuję w łóżku z książkami i kotami, no i Pomocnikiem Kuchennym oczywiście;), wieczorami, a w dzień wypatruję śniegu.:) Proszę chomisia ode mnie wygłaskać.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melduję wygłaskanie Chomisia Kokosa! Ruskie to też moje ulubione pierogi, nie jestem w stanie pojąć, jak niektórzy mogą ich nie lubić, a mam w domu dwóch takich. Pora sprzyja zakopywaniu, natura gna nas do łóżek w tym czasie (ostatecznie zwierzaki zmieniają nieco tryb życia, to i my byśmy mogli) należy z tego możliwie jak najpełniej korzystać.

      Usuń
  6. Rewelka:) Robiłam ruskie zielone, czerwone a z owocami żółte i cytrynowe. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miła odmiana dla oka, poza tym fajny sposób na spożytkowanie zalegających resztek szpinaku, ciasto wymaga dodania mniejszej ilości płynu - to też jest świetne. Cytrynowe pierogi bardzo dobrze brzmią :)

      Usuń
  7. A Twoje jakie piękne i jak im do twarzy w zielonym:-), ach uwielbiam wszystkie ruskie świata:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, jakie telepatyczne, pierogowe porozumienie! U Ciebie z szałwią, u mnie ze szpinakiem. Pięknie i smakowicie! Też kocham.

      Usuń
  8. to, że pyszne to nie wątpię, ale ale... wyglądają obłędnie, no nie mogę się napatrzeć na te zielone cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, patrz do woli! A jeśli masz ochotę to sobie zmajstruj takie w domu, przy pomocy malaksera, raz dwa i ciasto będziesz miała gotowe :)

      Usuń
  9. Ahhh,przeczekać chłody,jakże o tym marzę droga Agato!
    I z zazdrością czytam o luksusie Waszego chomisia.
    Moje yorki też nie chcą spacerować,bo zimno włazi im pod wlosy...
    A zieleń pierogów jakże optymistyczna!
    I powiem banalnie,że ich środek też bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chomiś w swoim apartamento ma luksusy jakich mało, nie lubi jedynie, mam wrażenie, gdy jego pani za dnia prosi go by wygrzebał się z gniazda. Wychodzi, ale z umiarkowaną radością. Radość pojawia się dopiero gdy pańcia zaserwuje odrobinę śmietanki, albo migdałek. Zielonych ruskich nie dostał, pańcia zjadła i pańcia młodsza, wszyscy faceci w tym domu o dziwo ruskich nie lubią.

      Usuń
  10. Do dałabyś czadu z chomiśkiem ;););) Tez mi się tak marzy, ale to chyba nierealne, grudniowe marzenie...Jedynie George komponuje się realnie, bo od 1 grudnia już pracuje pełną parą!
    Czadu dajesz też z tymi pierożynami ;) Sa super! Pisałabym się na taki obiad u Ciebie, Piękna Kobieto, więc wyłaź spod tych poduch, Earl Grey'em w wiadra nie pogardzę i siadamy do stołu! Całuję soczyście! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To* (tak ma brzmieć pierwsze me słowo)

      Usuń
  11. Wpadaj, już zaparzam Earl Greya, w miednicy - może być? Chomiś właśnie się okopał :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie same zdjęcia już są terapią.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale bajerek! Ja robię tylko leniwe ze szpinakiem i też wychodzą zjadliwie zielone. No i ja się tak nie pieszczę z domownikami, żeby aż piec ziemniaki do ruskich... na pewno lepsiejsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjadliwość szpinakowych klusek nie powinna Cię dziwić Marzyniu, wszak Włosi barwią szpinakiem albo bazylią różne swoje makaronowe twory. Mnie zdziwił znikomy wpływ koloru na smak - w zasadzie był bez zmian. Pocieszę Cię, że nie piekłam lecz gotowałam w skórce te ziemniaki, zwykle tak je traktuję, gdy robię sałatkę jarzynową. Kilka zostało na potrzeby pierogów, więc specjalnej intencji tu nie było. W ruskim każdy miękki ziemnior się sprawdzi. ;)

      Usuń
    2. Hie, hie, każdy wie, że najgorsze w czytaniu ze zrozumieniem som belfry :-D

      Usuń
  14. Wyglądają przegenialnie! Muszę kiedyś wypróbować ten patent ze szpinakiem do ciasta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patent genialny, Włosi szpinakiem barwią wiele swoich makaronów, więc polskim pierogom też musiało być dobrze w zielonym :) Spróbuj gdy będziesz głodny kolorów, wszak na smak szpinak zupełnie nie wpływa.

      Usuń
  15. Tak czy owak, pierogi są fotogenicznie, i pewnie super smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruskie muszą być smaczne, a kolor podbija ochotę na więcej :) Szpinak niewielki ma wpływ na smak ciasta.

      Usuń
  16. jestem wreszcie ... dziękuję za odwiedziny u mnie :) dawno mnie tu nie było, powoli nadrobię wszystko
    wpis umieściłaś w grudniu, a ja trafiam na Twoje piękne pierogi wiosną, widocznie tak miało być :)
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolor Cię zwabił, teraz w naturalny sposób wszyscy jesteśmy w zielonym nastroju. Cieszę się, że jesteś po przerwie :)

    OdpowiedzUsuń